Wypowiedzi przed Dubajem
ADAM KORNACKI: - Dosłownie za trzy godziny zaczyna się wyścig, a ja jeszcze siedzę w pokoju hotelowym i popijam herbatkę! Absolutnie nie można mówić o rutynie, choć jesteśmy tu w Dubaju już po raz czwarty, bo stres przed wyścigiem jest niesamowity, ale jakoś trzeba się po prostu wyluzować. Półroczne przygotowania fizyczne i kondycyjne z trenerem Piotrem Łukasiakiem na pewno pozwolą mi bardziej precyzyjnie i po prostu szybciej jechać w końcówce zmiany w naszym pucharowym Porsche 911 GT3. Ostatnie 20 minut zawsze było najtrudniejsze, to była walka o utrzymanie koncentracji, bo z dużym zbiornikiem paliwa na jednej zmianie jedziemy nawet dwie godziny! Tor jak zawsze piękny, jeszcze dosyć śliski, auto choć nieco starsze od wersji, którą jechaliśmy w zeszłym roku, też prowadzi się bardzo grzecznie i poprawnie. Zapraszam wszystkich do śledzenia relacji na żywo na stronie 24hdubai.com, no i dziękuję Wieśkowi Lukasowi, szefowi Forch Racing na zawodową organizację całej naszej wyprawy do Dubaju. Muszę pędzić na tor, będziemy jeszcze ćwiczyć zmiany kierowców, bo one będą kluczem do sukcesu w 24-godzinnej rywalizacji. Pozdrawiam Was serdecznie!
MARIUSZ MIĘKOŚ: - W tym roku jedziemy modelem pucharowego Porsche 997 GT3 Cup z 2009 roku. Jest to samochód, który startował w holenderskich wyścigach Endurance. Ma jednak co ciekawe, ABS i to jest dla nas nowością. Naszym głównym celem wraz z moją ekipą jest przede wszystkim dojechać do mety i powalczyć o podium w klasie samochodów Porsche 997. Dubai przywitał nas fajną pogodą. Na początku było tak 24-25 stopni Celsjusza, teraz robi się już cieplej. Na początku przyjazdu było sporo zabawy, siatkówki na plaży, jednak z dnia na dzień coraz bardziej koncentrowaliśmy się na tym, co nas będzie czekało podczas kwalifikacji, a później wyścigu. Niemniej jednak na początku bardzo wypoczęliśmy, a jazda po tutejszych drogach to przyjemność i nieduży wydatek, skoro litr paliwa kosztuje w przeliczeniu około 1,5 złotego. Nowością w naszym teamie, oprócz 3 wystawionych zawodników i kilku nowych „stranieri” w składzie, jest kucharz, który serwuje nam prawdziwego polskiego grilla. Choć w hotelu jedzenie jest fantastyczne (pozdrawiamy szefa kuchni hotelowej - Łukasza), potrzebowaliśmy cateringu na torze. Stąd pojawił się Marcin i w swojej roli spisuje się kapitalnie. Grill i polskie jedzenie na pewno dodadzą nam sił w tych bojowych warunkach.

