Steinhof: To był wspaniały rok
Zapraszamy do lektury wywiadu z Maciejem Steinhofem, tegorocznym triumfatorem ADAC VW Polo Cup.
Bardzo długi sezon dobiegł końca. Jak podsumujesz ten rok?
- Był to dla mnie wspaniały rok. Cztery wygrane na początku sezonu, w dodatku zapisałem się w historii całego Pucharu ADAC Volkswagen Polo Cup jako jedyny kierowca, któremu udało się tego dokonać. Było to dla mnie coś niesamowitego. Później, w następnym wyścigu, dostałem karę i startowałem z ostatniego miejsca, jednak dojechałem na siódmym i pokazałem, że jestem kierowcą, który nigdy się nie poddaje i walczy do samego końca. Na koniec tytuł Mistrza, z którego naprawdę jestem bardzo dumny. Bardzo wiele się nauczyłem w tym sezonie. Poziom rywalizacji był naprawdę wysoki a to sprawia, że jeszcze bardziej cieszę się z tego tytułu.
Który z wyścigów wspominasz najlepiej, a który najgorzej?
Najlepiej wspominam drugi wyścig na Lausitzring. Wyścig odbywał się na mokrej nawierzchni i startowałem wtedy z pole position. Miałem świetny dzień i byłem najszybszy. Samochód bezpieczeństwa wyjeżdżał na tor aż trzy razy i ciężko było utrzymać koncentrację. Udało mi się jednak i za każdym razem, gdy wyścig był wznawiany odjeżdżałem od grupy pościgowej. Lubię się ścigać w trudnych warunkach. Naprawdę bardzo dobrze wspominam tamtą imprezę. Jeden z najcięższych weekendów miałem teraz na Hockenheim. Dwa dni przed wylotem z Polski czymś się zatrułem i do niedzieli jadłem tylko sucharki i piłem rumianek. Ciężko było normalnie funkcjonować, ale teraz już się tylko z tego śmieję. Jeden z najgorszych weekendów miał najwspanialsze zakończenie.
Jaka atmosfera panowała wśród kierowców ADAC Volkswagen Polo Cup? Czy Twoim zdaniem to dobrzy zawodnicy?
Atmosfera była świetna, wszyscy się ze sobą bardzo zżyliśmy. Na torze oczywiście jest twarda walka, ale zawsze fair play. Poza torem często jest dużo zabawy i śmiechu. Było dla mnie dużym zaskoczeniem, że nieważne czy Czech, Niemiec, Japończyk, Szwed, Austriak czy Polak, wszyscy świetnie się dogadywaliśmy. Jeżeli chodzi o poziom sportowy to było naprawdę wielu szybkich kierowców, ale największe wrażenie zrobili na mnie Szwedzi. Są naprawdę dobrzy.

Jak byś opisał ten ostatni weekend? Po nieudanych kwalifikacjach, wiedziałeś, że nie możesz sobie spokojnie jechać, tylko musisz mocno atakować.
Na pewno kwalifikacje nie poszły po mojej myśli. Sądzę, że mój stan zdrowia mocno wpłynął na ten wynik. Wiedziałem, że 9 miejsce w wyścigu mi wystarczy by zdobyć tytuł, ale chciałem więcej. Jestem kierowcą wyścigowym i czuje się dużo lepiej podczas walki z innymi niż podczas jednego okrążenia w kwalifikacjach. Gdy rano wstałem i zobaczyłem, że pada deszcz wiedziałem, że będzie dobrze, lubię takie warunki. Dobrze wystartowałem i po pierwszej rundzie byłem już piąty. Chciałem utrzymać t pozycję i nie ryzykowałem za wiele. Moi koledzy Fluch i Reinberth nie ułatwiali mi zadania, ale udało mi się ich utrzymać za plecami.
Po wyścigu otrzymałeś propozycję zostania kierowcą fabrycznym Volkswagena. Co to dla Ciebie oznacza i jakie masz plany na następny rok?
Zawsze marzyłem o tym by zostać kierowcą fabrycznym. Volkswagen już wiele lat temu stworzył zespół juniorski, który wspiera młodych kierowców. Jestem bardzo szczęśliwy, że zostałem w ten sposób doceniony i wyróżniony. Jeżeli chodzi o przyszły rok to nie zostały jeszcze podjęte ostateczne decyzje gdzie będę jeździł. Jest kilka możliwości, ale trzeba wspólnie z Volkswagenem wybrać tą najlepszą.
Podobno, kibice zobaczą Cię w grudniu na Rajdzie Barbórka.
Taki jest plan i takie jest moje marzenie. Wszystko zależy od budżetu. Jeżeli uda się wystartować to będę chciał pokazać się z jak najlepszej strony i będę walczył do ostatniego metra oesowego. Taki już jestem...
Rozmawiał: Michał Stolfa

