4 Hours of Imola 2016 - Pech ich nie opuszcza

pon, 16 maja 2016 godz. 10:14:22 skomentuj wyścigi
Tagi: Giermaziak

Ligier JS P2 | Fot. Facebook

W drugiej rundzie European Le Mans Series szczęście nie sprzyjało ekipie Greaves Motorsport. Szansa na podium przepadła na samym początku czterogodzinnego wyścigu w Imoli. Jadący na pierwszej zmianie Memo Rojas został obrócony przez innego kierowcę i przejechał całe okrążenie na rozciętej oponie. Julien Canal przebił się na ósme miejsce. Ostatnią zmianę zaliczył Kuba Giermaziak. Po wyścigu Damian Raciniewski rozmawiał z polskim kierowcą.

Co wydarzyło się na starcie wyścigu na Imoli?
Sam początek wyścigu nie był zły, ale nie ma co ukrywać, że Memo zbyt dużo czasu zajęło złapanie rytmu. Po kilku okrążeniach od startu uderzył w niego inny kierowca. Obróciło go, miał rozciętą oponę i całe okrążenie do boksu jechał na kapciu. Z tej kamery, z której oglądałem powtórkę, trudno ocenić, czyja to była wina. Sadzę, że rozkładała się na obu zawodników. Błąd polegał na tym, że Memo się z nim ścigał, a powinien być dużo bardziej z przodu. Wówczas nie musiałby się bronić i nie doszłoby do kontaktu. Musimy popracować nad tym, aby trochę szybciej łapał to tempo. Po tym incydencie straciliśmy trzy okrążenia i zaczęła się walka o zdobycie jakichkolwiek punktów.

Tu spisaliście się na medal!
Gdy wsiadł Julien, byliśmy na ostatniej pozycji i wtedy zaczęła się walka. Gdy wsiadałem ja, byliśmy już na ósmym miejscu. Myślę, że była szansa na siódme, ale niestety po paru kółkach zaczęło padać. Dyrektor wyścigu uznał, że jest zbyt niebezpiecznie i wywiesił żółte flagi na całym kółku, wprowadzając ograniczenie do 80 km/h. Ja starałem się jak najdłużej jechać na slickach, aby do mety dojechać tylko z jednym tankowaniem. Musiałem więc jak najdłużej utrzymać się na mokrym torze z gładkimi oponami. W zasadzie się to udało, ale wcześniej zwiedziłem trawę i piach. Przy 40 km/h w zakręcie Tamburello wpadłem w aquaplaning, ale udało mi się wrócić na tor. Zjechałem do boksu i dostałem nowe deszczówki, jednak wyścig nie został wznowiony. Ponad godzinę spędziliśmy za samochodem bezpieczeństwa, więc szybkich kółek zrobiłem może pięć...

To musiało być frustrujące...
To był drugi wyścig i pech nas nie opuszcza. Następne jest Le Mans i mam nadzieję, że tam w końcu dopisze nam szczęście, bo zespół jest dobrze przygotowany i tempo też jest dobre. Na Silverstone spokojnie wystarczyłoby na drugie miejsce, a na Imoli powinna być pierwsza czwórka, ale przez mniejsze lub większe problemy tych pozycji nie zajęliśmy.

A jak jechało ci się w kwalifikacjach? Patrząc na czasy, był to naprawdę udany przejazd.
Obiektywnie mówiąc, siódma pozycja nie do końca oddawała nasz potencjał. W całym kalendarzu ELMS tor Imola znałem najsłabiej, a w treningach przejechałem może 12 szybkich kółek, a potem zostałem nominowany na kwalifikacje. Po raz pierwszy na tym torze jeździłem na nowych oponach i po zakończeniu jazdy cały zespół gratulował mi wyniku, bo byliśmy tylko 0.35 sekundy za zdobywcą pole position, a przed nami znalazła się grupa bardzo doświadczonych kierowców, w tym były zawodnik Formuły 1. W samym wyścigu na tych kilku kółkach po suchym jeszcze udało mi się nadrobić 0.2 sekundy w samej szykanie, bo znalazłem na to lepszy patent, a jednak trzeba przejechać po danym torze tych okrążeń kilkaset, aby naprawdę dobrze go poznać. Na pozostałych powinno być lepiej.

Jakie macie plany przed startem w Le Mans?
Na pewno chcemy mieć dwa dni testowe, aby sprawdzić pakiet aerodynamiczny. Zrobimy przegląd auta, wstawimy nowy silnik, skrzynię biegów i całe zawieszenie. Będziemy się modlić, aby dojechać bez problemów do mety, bo w Le Mans to jest najważniejsze. Cały czas koła samochodu muszą się kręcić. Auto nie może stać w boksie, nie może się psuć, tylko musi jechać. Jeśli to się uda, to wynik będzie dobry, bo jesteśmy taką trójką kierowców, z takim doświadczeniem, że możemy powalczyć w Le Mans o podium. Jeśli nie zrobimy żadnych głupstw i samochód dojedzie w jednym kawałku.

Ligier Greaves Motorsport | Fot. Damian Raciniewski

Fot. facebook.com/pages/Memo-Rojas / Damian Raciniewski