Opinie po Hockenheim
DAMIAN SAWICKI: - Gratuluję Andreasowi Simonsenowi i chłopakom z zespołu Pole Promotion zdobycia podwójnego mistrzostwa. Nam zdecydowanie zabrakło w ten weekend szczęścia. Byliśmy szybcy cały sezon, pięć razy odgrywano na torach Mazurka Dąbrowskiego i otarliśmy się o mistrzostwo. Niestety, w sobotę i niedzielę zabrakło tego czegoś. Serdecznie dziękuję całemu zespołowi z Frankiem na czele, organizatorom pucharu, którzy nakłonili mnie do startu w tym roku, rodzinie, przyjaciołom i oczywiście moim Partnerom oraz Sponsorom. Wielkie podziękowania należą się także kibicom i moim fanom, od których dostaję bardzo dużo miłych i ciepłych maili.
Cały sezon 2010 był fantastyczny oraz bardzo emocjonujący i tak naprawdę już zaczyna się dla mnie kolejny. Więcej szczegółów będę mógł przekazać za jakiś czas, a teraz jadę na tydzień wypocząć, zregenerować się po sobotnim wypadku i naładować baterie. Cały czas jeszcze odczuwam skutki zderzenia. Nie wiem co się stało, ale chciałem zahamować do zakrętu i samochód nie reagował. Po prostu pojechał na wprost na bandę, nie mogłem nawet skręcić. Chłopcy z zespołu Aust Motorsport dokonali cudu. W przeciągu jednej nocy odbudowali auto, które wyglądało jak wrak. Dzięki temu mogłem jeszcze w niedzielę powalczyć o wicemistrzostwo. Bardzo im za to dziękuję i mam nadzieję, że z tak wysoce profesjonalnym teamem będę mógł współpracować również w przyszłości. Fot. urner-media.de
MACIEK STEINHOF: - Gdyby ktoś zaproponował mi trzecie miejsce przed sezonem, pewnie wziąłbym je w ciemno. Pierwszą część sezonu miałem bardzo dobrą, byłem liderem pucharu. Potem jednak nie wszystko się układało, ostatnie trzy wyścigi były bardzo pechowe. Na Hockenheim pech prześladował mnie od
kwalifikacji, w których na przemian padało i świeciło słońce. Zacząłem od szybkich czasów, potem jednak pogoda się zmieniła i miałem niedobre ciśnienia w oponach, w związku z czym nie mogłem wykręcić szybkiego okrążenia. W wyścigu postawiłem wszystko na jedną kartę, przebiłem się na 8 pozycję. Na jednym z zakrętów dostałem jednak "strzał" z tyłu od któregoś z rywali i uderzyłem w auto z przodu. Awarii uległ intercooler w moim silniku, jazda była niemożliwa.
Tytuł drugiego wicemistrza uważam za sukces. Wielokrotnie pokazałem, że potrafię jeździć na europejskim poziomie. Pokonałem na torze nawet tak znanych kierowców, jak Carlos Sainz czy Martin Brundle, którzy startowali w klasyfikacji legend. Rywalizacja z nimi wiele mnie nauczyła. Pozostaję w programie Volkswagen Junior, który ma prowadzić młodych kierowców. W czasie odebrania nagród usłyszałem, że wykonałem dobrą robotę. Cieszę się z tego, że Volkswagen docenia mój talent. W nagrodę za 3. miejsce otrzymałem testy w pucharze Porsche Carrera. To spełnienie mojego marzenia. Będę się starał pokazać, że jestem gotowy, by ścigać się tak szybkimi samochodami.
ADAM GŁADYSZ: - Do momentu przerwania sesji kwalifikacyjnej wszystko układało się znakomicie. W późniejszej fazie przestał padać deszcz, a na pięć minut przed końcem kwalifikacji zużyłem wszystkie push-to-pass'y zwiększające moc o 50 koni mechanicznych, w wyniku czego inni zawodnicy, którzy dysponowali jeszcze doładowaniem, mogli poprawić swoje czasy. Myślałem, że pogoda się pogorszy, dlatego chciałem zrobić najlepszy czas na początku kwalifikacji. Niestety jest to loteria, gdyż nie mamy wglądu na prognozy pogody, tak jak to jest w F1, a to ma w takich sytuacjach decydujące znaczenie.
Przed samym wyścigiem znowu zaczęło padać. Musiałem ten wyścig rozegrać jeszcze przed startem w swoich myślach. Wszystko wyszło tak, jak chciałem. W tak trudnych warunkach udało się wyprzedzić aż ośmiu rywali. Szkoda, że kwalifikacje ułożyły się tak nieoczekiwanie i z drugiego miejsca nagle po wyschnięciu nawierzchni bez push-to-pass'ów spadłem nagle na 15 pozycję, a była szansa na podium. Myślę, że jak na debiut w międzynarodowych wyścigach, mamy wspaniały wynik. To był dla mnie udany sezon. Dziękuję całemu zespołowi z tatą na czele, sponsorom, mojej żonie i dzieciom oraz wszystkim fanom i kibicom, którzy trzymali za mnie kciuki.
PATRYK PACHURA: - Szkoda straconej szansy na podium. W sobotnim wyścigu jechałem na trzecim miejscu i popełniłem błąd, teraz z kolei przeszkodził Petr Fulin. Czech po tej sytuacji został ukarany ostrzeżeniem, a ja niestety, spadłem poza pierwszą dziesiątkę. Mimo tego pechowego zdarzenia myślę, że z dobrej strony zaprezentowałem się w tych dwóch ostatnich tegorocznych wyścigach Supercopy. Dwa razy otarłem się o podium. Dziękuję całemu zespołowi za pracę przy moich startach w tej edycji niemieckiego cyklu.

