Mówią po Imoli

pon, 20 listopada 2017 godz. 10:04:03 skomentuj wyścigi

Artur Obuchowski | Fot. GT3 Poland

ARTUR OBUCHOWSKI: - To były bardzo trudne zawody. Na tym obiekcie byłem pierwszy raz a aura spłatala figla i nie pozwolila na spokojne sesje treningowe. Na domiar złego Mariusz rozbił samochód na drugiej czwartkowej sesji. Zespół stanął jednak na wysokości zadania i odbudował go na ostatnią chwilę pierwszych kwalifikacji. Z braku czasu nie poszły za dobrze ale już drugie przejechałem bardzo solidnie (3 miejsce w AM). Pierwszy wyścig pokazał mi, że mimo wszystko jestem konkurencyjny i tempo wyścigowe pozwala mi piąć się w górę. Do podium zabrakło jednej pozycji. Drugi wyścig to absolutny dramat. Po wielkim wysiłku awansowałem na 2 pozycję, przed Andrzeja Lewandowskiego i 3 okrążenia przed końcem wszystko wydawało się pod kontrolą. Do czasu, gdy Patrick Kujala nie doszacował odległości i próbując mnie wyprzedzić przebił oponę i totalnie mnie zblokował. Dzieła zniszczenia dokonał Matej Konopka uderzając w tył mojego Lamborghini i powodując obrócenie. Niestety, takie są wyścigi. Nic nie jest pewne do samej linii mety. Przykro mi z powodu utraconej pozycji ale zarazem się cieszę, że pokazałem tak szybkie i równe tempo.

Artur JanoszARTUR JANOSZ: - Oczywiście liczyliśmy w ten weekend na dużo więcej, ale czasami taki jest ten sport. Toby bardzo dobrze rozpoczął wyścig. Jechał tempem pierwszej trójki i jeszcze przed pit stopami przebił się na trzecie miejsce. Gdy po zmianie wyjechałem na tor, tuż za mną znalazł się Japończyk, który uderzył we mnie już na pierwszym kółku wczorajszego wyścigu. Niestety dzisiaj sytuacja się powtórzyła. Byłem w stanie wyratować się po uderzeniu w piątym zakręcie, ale kolejne uderzenie w dziesiątce pozbawiło nas szans na walkę o dobry wynik. Co prawda byłem jeszcze w stanie przebić się na dziesiąte miejsce, ale w obu wyścigach mieliśmy tempo pierwszej trójki, więc oczywiście jesteśmy bardzo zawiedzeni ostatecznymi wynikami. To był bardzo trudny i pechowy weekend. Z pewnością najtrudniejszy w tym sezonie, ale sam sezon jako całość był bardzo udany. Wiele się nauczyłem, zrobiłem duże postępy za kierownicą Lamborghini i wywalczyłem wicemistrzostwo Super Trofeo Asia, więc jestem zadowolony. Moje tegoroczne starty dobiegły w ten weekend końca, ale prowadzimy obecnie kilka ciekawych rozmów na temat sezonu 2018 i mam nadzieję, że jeszcze przed świętami uda nam się potwierdzić nasze przyszłoroczne plany.

Teodor MyszkowskiTEODOR MYSZKOWSKI: - To było rozczarowujące zakończenie bardzo udanego sezonu. W sobotę byliśmy blisko zwycięstwa, a Andrzej kontrolował sytuację na czele stawki, ale zbyt optymistyczny manewr rywala przedwcześnie zakończył nasz wyścig. W niedzielę także mieliśmy pecha i to już w pierwszej szykanie, ale mimo wszystko nie zamierzaliśmy się poddawać. Choć zabrakło ostatecznego wyniku, to jednak najważniejsze, że w obu wyścigach pokazaliśmy bardzo dobre tempo i gdyby nie przygody, z pewnością w obu moglibyśmy walczyć o wygrane, a to nastraja nas bardzo optymistycznie przed przyszłoroczną rywalizacją. Przede wszystkim cieszymy się jednak z bardzo udanego sezonu, podczas którego wszystkie wyścigi europejskiej edycji Super Trofeo kończyliśmy na podium, a połowę z nich wygraliśmy, sięgając po mistrzostwo już na rundę przed końcem zmagań. Dziękujemy naszym kibicom, całemu zespołowi oraz naszym niezawodnym partnerom. Do zobaczenia na torze w roku 2018!