Dwa zwycięstwa Raczkowskiego

sob, 1 maja 2010 godz. 21:16:28 skomentuj wyścigi

Podium Kia Lotos CupBudapeszt przywitał uczestników Kia Lotos Cup gościnnie i ciepło. Naprawdę ciepło, a nawet upalnie: gorąca była bowiem atmosfera inauguracji sezonu i prawdziwie gorąca okazała się węgierska wiosna. Wcale nie w przenośni: temperatura na Hungaroringu osiągnęła niemal 30 stopni w cieniu. Cóż - w końcu to od nas „na południe”. Już podczas piątkowych treningów kierowcy wysiadali z pucharowych cee'dów jak z sauny. I nie była to kwestia samych emocji - takich letnich upałów naprawdę nikt się nie spodziewał.

Jazdy treningowe na slickach szybko pokazały, że w kwalifikacyjnych walkach o najlepsze pole startowe, a potem - o miejsce na podium, liczyć się będzie nie tylko prędkość, ale i taktyka. Zawodnicy błyskawicznie zauważyli, że na bezbieżnikowych oponach auta prowadzą się bardzo dobrze, a osiągane czasy są lepsze niż np. w ubiegłym roku, ale... gumy w szybkim tempie „przenoszą się” z obręczy na tor. Jak więc jechać, by opon starczyło na pełne 12 okrążeń każdego wyścigu?

Takie pytanie stawiali sobie wszyscy zawodnicy, którzy stanęli na starcie I rundy Kia Lotos Cup 2010. W efekcie po piątkowych i sobotnich kwalifikacjach ustalona została kolejność startowa pierwszego, inauguracyjnego wyścigu:

1 Kamil Raczkowski 2.18,077
2. Jakub Chmiel 2.18,601
3. Maciej Ostoja-Chyżyński 2.18,688
4. Piotr Materzyński 2.18,799
5. Michał Kijanka 2.19,420
6. Mariusz Fronc 2.19,592
7. Piotr Wójcik 2.19,830
8. Aleksandra Furgał 2.19,911
9. Marcin Bartoszuk 2.20,097
10. Maciej Struk 2.20,110
11. Michał Sułkiewicz 2.21,139
12. Piotr Kempa 2.21,289
13. Marcel Kasprzak 2.21,431
14. Monika Luberadzka 2.21,527
15. Maciej Ziemek 2.21,719
16. Tomasz Szmandra 2.23,272

A zatem między najlepszym w kwalifikacjach Kamilem Raczkowskim, ubiegłorocznym Mistrzem Polski w klasie cee'd, a zamykającą stawkę walki o punkty Moniką Luberadzką była różnica zledwie 3,5 sekundy, co przy okrążeniu długości 4,381 km nie jest dystansem nie do odrobienia. Zapowiadał się więc wyrównany wyścig.

Kia Lotos Cup

Dzisiaj punktualnie o 15.00 wystartował pierwszy wyścig tegorocznego Kia Lotos Cup. Jak zwykle wydawać się mogło, że kolejność wynikająca z czasów uzyskanych podczas kwalifikacji będzie utrzymywać się podczas rywalizacji o punkty. I jak zwykle okazało się, że bezpośrednie zmagania z przeciwnikami to coś innego, niż walka z czasem. Wyścig miał naprawdę emocjonujący przebieg. Nie brakowało wyprzedzania, tasowania się aut i drobnych błędów zakończonych efektownymi piruetami. Na szczęście obyło się bez poważnych kolizji, choć samochody niemal ocierały się o siebie w bezpośrednich zmaganiach.

Czołówka z kwalifikacji zdominowała pierwszy wyścig, choć warto odnotować, że najlepszy czas okrążenia w pierwszym wyścigu uzyskał debiutujący w cee'dzie zwycięzca ostatniego pucharu Picanto, Michał Kijanka. Uzyskał rezultat 2.19,558 i czwarte miejsce w pierwszym wyścigu. Bardzo dobrze spisały się też panie. Aleksandra Furgał (debiut w cee'dzie) i Monika Luberadzka zajęły odpowiednio 7. i 11. miejsca.

Kijanka vc Chmiel

Drugi wyścig to pierwsze zastosowanie przepisu o odwrotnej kolejności na starcie. A zatem kolejność pierwszej szóstki wyglądała następująco:

1. Mariusz Fronc
2. Piotr Materzyński
3. Michał Kijanka
4. Maciej Ostoja-Chyżyński
5. Jakub Chmiel
6. Kamil Raczkowski

I stało się! Więcej emocji, więcej walki: czołówka musiała się napracować, by stanąć na podium. I choć wyścig toczył się chwilami lusterko w lusterko, najlepsi udowodnili swoją wyższość. Ponownie najszybszy był Kamil Raczkowski, za nim finiszował ostro szarżujący na trasie Maciej Ostoja-Chyżyński, a za nim „na pudło” wjechał Jakub Chmiel, który w drugim wyścigu uzyskał najlepszy czas okrążenia: 2.19,302, czyli lepszy niż podczas pierwszej próby.

Znowu świetnie spisały się obie zawodniczki: Aleksandra Furgał była 5., a Monika Luberadzka zajęła miejsce 9. Absolutny debiutant w pucharze Kia - Piotr Kempa był 9. i 8.

Kijanka vc Chmiel

A zatem pierwsze pucharowe punkty zdobyte, można też już ocenić zmiany regulaminowe.

Oto co powiedzieli na mecie bohaterowie Hungaroringu.

Jakub Chmiel: - Zmiana auta to same plusy: można jeździć szybciej, mam lepsze hamowanie, a slicki to bardzo przyczepne opony. Odwrócenie kolejności zwodników po pierwszym wyścigu też mi się podoba - jest szansa na poprawienie lokaty, jeśli podczas pierwszego przejazdu coś nie wyjdzie.

Maciej Ostoja-Chyżyński: - Lubię Hungaroring, choć są tu miejsca, z którymi ciągle mam osobiste porachunki. Cieszę się, że mimo to udało mi się zająć drugie miejsce. Zmiany regulaminowe też bardzo mi odpowiadają: jest więcej bezpośrediej walki, więcej emocji.

Kamil Raczkowski: - Dwa zwycięstwa na początek muszą cieszyć. O ile pierwszy wyścig nie miał specjalnej historii, o tyle drugi zmusił do większego wysiłku, a to właśnie zasługa zmiany regulaminowej odwracającej kolejność startu pierwszej szóstki. No, i ważna jest kwestia rozważnej, technicznej jazdy oraz precyzyjnych ustawień samochodu - to za sprawą jazdy na slickach. Trzeba jechać precyzyjnie, zgodnie z własną taktyką, umiejętnie oszczędzać opony, by przyczepność nie spadała z upływem czasu. Bezpośrednia walka strasznie zjada opony. Ta zmiana regulaminu pokazuje, że wyścigi to nie tylko wciskanie do dechy pedału gazu, ale umiejętności i rozwaga.

sponsor działu: